Jan Łazarski to znany kolarz, który nigdy nie rozstawał się ze swoim rowerem, ponieważ kochał kolarstwo i treningi. Mimo że Jan nie miał pieniędzy na profesjonalne przygotowania do zawodów, to i tak zajmował najwyższe miejsca w mistrzostwach, podaje ikrakow.net. Mężczyzna w trakcie swojej kariery trzykrotnie został mistrzem Polski, ale często martwił się, że jego potencjał nie został w pełni wykorzystany, więc możemy się tylko domyślać, jakie wyżyny Jan mógłby osiągnąć, gdyby miał zapewnione wsparcie finansowe.
Krótko o Janie Łazarskim
Jan Łazarski urodził się w Krakowie 26 października 1892 roku. Tam ukończył szkołę podstawową i średnią. Po ukończeniu nauki w zawodzie ślusarza Jan założył warsztat, ale brakowało mu profesjonalnej wiedzy, więc w 1914 r. wstąpił do szkoły technicznej w Ilmenau (Niemcy). Podczas letnich wakacji Łazarski postanowił odwiedzić swojego brata, który mieszkał w Paryżu. W tym czasie wybuchła pierwsza wojna światowa, a z uwagi na to, że był poddanym austriackim, został natychmiast internowany w Rouen we Francji.
W 1916 r. Łazarski uciekł do Szwajcarii, gdzie pod pseudonimem Jan Buszek znalazł pracę w fabryce broni i amunicji. Trzy lata później udało mu się wrócić do Polski i kontynuować pracę w fabryce. W 1920 r. Jan wstąpił do polskiej armii jako ochotnik i służył w niej aż do zawarcia pokoju z Rosją. Podczas wojny Łazarski został uwięziony przez gestapo i spędził tam osiem miesięcy.
Jak Jan Łazarski został kolarzem?
Pomimo wszystkich perypetii wojennych, Jan żył swoim życiem i w pełni poświęcił się swojemu nowemu hobby – kolarstwu. Karierę kolarską rozpoczął 15 sierpnia 1919 roku. Jest to data, kiedy po raz pierwszy wziął udział w zawodach kolarskich. Młody kolarz nie był traktowany poważnie i został wyśmiany, ponieważ jego „żelazny koń” składał się z części dwóch rowerów (jednego męskiego i jednego damskiego). Nikt nawet nie spodziewał się, że Łazarski wygra. Tłum kibicował Rudawskiemu, który spojrzał na puchar zwycięzcy na początku wyścigu i bez wątpienia oznajmił, że to dla niego. W tamtym czasie Jan nie znał taktyki wyścigu, po prostu jechał z pełną prędkością i wygrał.
Kilka lat później Łazarski wygrał mistrzostwa Polski, gdzie walczył o pierwsze miejsce z elitą kolarzy z zagranicy i czołowymi kolarzami Polski.
W 1925 roku Jan wrócił z zagranicy, gdzie ciężko trenował, aby pojechać na Mistrzostwa Świata w Holandii. Po powrocie do Krakowa długo czekał na instrukcje z góry i nie był w stanie odpowiednio trenować. Znów się z niego śmiano, bo Jan trenował na plantacjach, gdyż w Krakowie nie było wtedy torów kolarskich. Wtedy jego szefostwo dopuściło się zaniedbania i ledwo zdążył na zawody w przeddzień turnieju. W takich okolicznościach zwycięstwo na arenie międzynarodowej było dla niego całkowicie niemożliwe.

Łazarski winą za problemy polskiego kolarstwa obarczył Związek Sportowy. Jego zdaniem najwyżsi urzędnicy myśleli tylko o pięknych zdjęciach i sukcesach w gazetach. Chcieli zarabiać na zawodach, a to, że kolarz potrzebował szkolenia czy treningu, było ostatnią rzeczą, o której myśleli.
Na początku kariery Łazarskiego, dobroczyńca o nazwisku Zawadzki zaproponował Związkowi Sportowemu pokrycie części kosztów szkolenia Jana. Początkowo zgodzili się, ale potem, z pomocą jednej „dobrej” osoby, projekt został zamknięty. Łazarski uważał, że Związek Sportowy trochę go nie lubił i nie chciał uznać jego sukcesu. Dlatego do późnej starości żywił do nich urazę.
Jan kierował Krakowskim Klubem Cyklistów i Motocyklistów od początku swojej kariery do 1929 roku. Ciekawostką jest również fakt, że Łazarski zawsze startował z kulą w nodze, którą otrzymał w czasie wojny, a mimo to osiągał znakomite wyniki. Lekarze podejrzewali, że kula może spowodować zakażenie krwi, więc już w 1927 roku mężczyzna myślał o operacji, ale ta interwencja chirurgiczna mogła położyć kres jego kolarskiemu hobby. Ostatecznie Jan Łazarski zakończył karierę kolarską w 1929 roku.