8 lutego 2023

Mało znane fakty o Krakowie, które Cię zaskoczą

Related

Ciekawostki o starodawnym polskim mieście Kraków

Kraków jest jednym z najstarszych miast w Europie i...

Obwarzanek – tradycyjny przysmak w Krakowie

Podczas turystycznej wyprawy do Krakowa podróżni szukają nie tylko...

Miejsca Krakowa, gdzie według legend zamieszkują duchy

Obszary, w których codzienne życie przeplata się z tajemnicami,...

Pomnik Lenina w Krakowie. Upadek epoki

Cechą większości miejscowości byłych republik ZSRR była obowiązkowa obecność...

Share

Kraków nazywany jest stolicą królów polskich. To naprawdę niesamowite i wyjątkowe miasto, w którym można zobaczyć wiele historycznych budynków, starożytnych zabytków i stać się uczestnikiem niezapomnianych szlaków turystycznych. Ale poza tym miasto jest pełne wielu mało znanych faktów, o których wspomina się nie w każdym przewodniku. W materiale strony ikrakow.net proponujemy TOP 5 przykładów, które pomogą jeszcze lepiej poznać to niesamowite centrum województwa małopolskiego. 

Hejnał mariacki urywający się na połowie

Spacerując po centrum Krakowa – Rynku Głównym – masz gwarancję, że nie ominą Cię Bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Krakowie, zwana także Bazyliką Mariacką. Co godzinę na jednej z dwóch wież rozbrzmiewa hejnał mariacki, który zawsze jest przerywany w tym samym miejscu. Dla nieświadomych turystów takie podejście może być dziwne – dlaczego melodii nie można dograć do końca. Jednak wszystko staje się na swoje miejsca, kiedy poznasz legendę poprzedzającą tę tradycję.

Faktem jest, że w okresie średniowiecza wysoka wieża Bazyliki Mariackiej służyła jako punkt obserwacyjny, w którym regularnie siedział strażnik. Pewnego ranka zobaczył, jak hordy tatarskie zaczęły zbliżać się do Krakowa. Natychmiast zatrąbił z całej siły do trąbki, aby powiadomić króla i całą ludność miasta o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Ale podstępna strzała wroga przebiła mu gardło, odcinając dźwięk tak ważnej melodii ostrzegającej.

Od tego czasu, na Rynku brzmi melodia hejnału, która urywa się na pół taktu. Jest to hołd dla śmiałego strażnika, który kosztem własnego życia zdążył w odpowiednim czasie ostrzec swoich rodaków przed armią wroga, a ci mieli możliwość szybko przygotować się do bitwy.

Królewski Dzwon Zygmunt – „lek” na samotność

Wśród najbardziej znanych polskich Nabatów wiodącą pozycję zajmuje dzwon znajdujący się na wieży Zygmuntowskiej w katedrze św. Stanisława i św. Wacława na Wawelu. Ważąca 12 ton konstrukcja jest jedną z najważniejszych relikwii kraju, a jej brzmienie mieszkańcy i goście Krakowa mogą usłyszeć tylko w najważniejsze polskie święta i uroczyste daty.

Za swoją wielowiekową historię Dzwon Zygmunta jest związany z różnymi legendami i tajemniczymi historiami. Według legendy, powtarzanej nieraz przez dawnych historyków, dzwon został odlany z mołdawskich armat zdobytych w bitwie pod Obertynem. Hipoteza ta nie ma jednak historycznego potwierdzenia, ponieważ wspomniana bitwa miała miejsce dziesięć lat po zawieszeniu dzwonu.

Istnieje również ciekawa legenda o stopienie pierścienia matki ludwisarza w Dzwon Zygmunt. Jednak tego faktu nie można ani potwierdzić, ani zaprzeczyć.

O wiele bardziej interesujące jest przekonanie związane z „lekiem” na samotność. Ci, którzy nie mają szczęścia spotkać swojej bratniej duszy lub muszą zmienić swój stan cywilny, powinni wspiąć się po licznych schodach na wieżę i prawą ręką dotknąć serca dzwonu. Ale warto pamiętać o warunku – ten rytuał powinien być wykonywany w samotności.

Należy podkreślić, że Dzwon Zygmunt jest jedną z najważniejszych relikwii Polski, dlatego władze kraju nie pozwalają jego dotykać. Jeśli więc udać się do tak niezwykłego sposobu na spotkanie ze swoją miłością, to tylko w ostateczności.

Bractwo Kurkowe

Organizacja ta jest rówieśnikiem Krakowa, ponieważ powstała równolegle z budową kolebki królów polskich. Powodem jego powstania jest następujący fakt – silne mury i broń artyleryjska nie wystarczały do walki z wrogiem. Ważne było, aby miasto miało profesjonalnych wojowników, którzy w każdej chwili byli gotowi stanąć w jego obronie. To właśnie te funkcje pełniły bractwa kurkowe, ucząc najsilniejszych mężczyzn spraw wojskowych.

Szczególną uwagę w trakcie szkolenia poświęcono strzelaniu. Jako cel często używano drewnianej figurki koguta, zwanej „kurkiem” (stąd nazwa). Tradycja tak się zakorzeniła, że co roku wśród członków Bractwa zaczęły odbywać się konkursy o tytuł najlepszego strzelca kura.

Obecnie Bractwo Kurkowe kontynuuje swoją działalność. Organizacja aktywnie współpracuje z Wojskiem Polskim, które udostępnia na potrzeby organizacji corocznych strzelnic własne poligony.

Pomnik psa Dżoka 

Nie wszyscy wiedzą, że w Krakowie mieszkał swój „Hachiko”, któremu za wierność i oddanie miejscowi postawili pomnik. Mówimy o najzwyklejszym kundlu o niezwykle dobrym sercu. W 1990 roku jego właścicielowi przytrafiła się tragiczna historia: podczas spaceru przy Moście Grunwaldzkim mężczyzna dostał zawał serca, który okazał się śmiertelny. Pies odmówił przyjęcia tego smutnego wydarzenia, więc gdy tylko ciało jego właściciela zostało zabrane karetką pogotowia, pies został na miejscu, w którym wydarzyła się ta tragedia.

Zarówno w śniegu, jak i upale Dżok nie opuszczał tej łąki przy Moście Grunwaldzkim. Mieszkańcy, którzy wiedzieli o tym, co się stało, próbowali nakarmić psa, który tęsknił za swoim właścicielem. Rok później los znów uśmiechnął się do włóczęgi – schroniła go krakowska emerytka, która również niedawno poniosła gorycz straty, zostając wdową. W ten sposób dwie samotne dusze uzyskały nowy sens życia, żyjąc przez długie siedem lat. Kiedy zmarła druga właścicielka Dżoka, będąc w podeszłym wieku, pies nie był w stanie po raz drugi przeżyć bolesnej straty. Zabrali go do schroniska, z którego on uciekł aż uderzył w tory kolejowe i zginął pod pociągiem.

Kilka lat później na bulwarze Czerwieńskim nad brzegiem Wisły, w pobliżu Wawelu i Mostu Grunwaldzkiego, uroczyście odsłonięto pomnik ku czci Dżoka. Rzeźba jest przedstawiona w postaci otwartych dłoni, na których wygodnie znajduje się mały i kudłaty pies – stworzony na obraz kundla.

Stópka królowej Jadwigi

Inna mało znana, ale bardzo ciekawa legenda opowiada o stópce królowej Jadwigi, której szlachetność i dobroć sprawiły, że twardy kamień stał się miękki jak wilgotna gleba.

Legenda głosi, że stało się to w XIII wieku podczas prac rekonstrukcyjnych przy odbudowie kościoła Karmelitów, który został zniszczony w wyniku wojny polsko-szweckiej. Proces toczył się za pieniądze dynastii monarszej Władysława II Jagiełły i jego małżonki Jadwigi. Królowa była bardzo miła i hojna, starając się w każdy możliwy sposób pomóc tym, którzy tego potrzebowali.

Pewnego dnia podczas porannej promenady zajrzała na plac budowy, na którym prowadzono było prace. Tam przykuła uwagę do młodzieńca, którego w okolicy nazywano najlepszym kamieniarzem. Ale tym razem młody człowiek pracował bardzo źle, a każdą porażkę postrzegał ze łzami.

Królowa zapytała, co spowodowało jego cierpienie, na co odpowiedział, że w domu czeka na niego chora żona, której nie może kupić lekarstw, oraz głodne dzieci, których nie może nakarmić, ponieważ jeszcze nic nie zarobił. W tym samym momencie delikatna noga królowej stanęła na pobliskim głazie, a władczyni odpięłą złotą klamrę z buta, nakazując rzemieślnikowi jej sprzedaż, a dzięki dochodom rozwiązać wszystkie problemy rodzinne.

Następnego dnia kamieniarz wrócił do pracy szczęśliwy, ponieważ żona otrzymała niezbędną pomoc od medyka, a dzieci były syte. I jakie zaskoczenie czekało młodego człowieka, gdy na kamieniu, gdzie wczoraj stała stopa królowej, teraz pozostał tylko ślad stopy, jakby to była plastelina.

On postanowił uwiecznić ten cud, a teraz stopa królowej Jadwigi zdobi fasadę budynku, stając się kolejnym ciekawym magnesem turystycznym Krakowa jako kolejna ciekawa legenda.

.,.,.,.