9 lutego 2026

Epidemie Krakowa XX wieku: choroby weneryczne, grypa hiszpanka, grypa Hongkong

Related

Herb Krakowa – serce królewskiego miasta

Herb to nie tylko rysunek na tarczy. To serce...

Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie – skarbnica technicznych cudów i intryg

W historycznej dzielnicy Kazimierz, gdzie starożytne ulice Krakowa wciąż...

Kraków i Maarten van der Duijn – spotkanie z historią i sztuką

Kraków zawsze potrafił przyjmować z honorami gości. To miasto,...

Wampiryczne groby Krakowa: Prawda pogrzebana pod Rynkiem

Pod starożytnym brukiem Krakowa spoczywają nie tylko cienie przeszłości,...

Share

Cały świat wie o straszliwych epidemiach średniowiecza, które wyniszczyły znaczną część europejskiej populacji, również Polskiej. Na kartach historii Krakowa zachowały się informacje o tysiącach zgonów z powodu dżumy, ospy, tyfusu, cholery… Do XVI wieku wszystkie te choroby nazywano dżumą, bo to właśnie dżuma atakowała najczęściej. W połowie XIII wieku zgrozą dla mieszkańców Krakowa stał się trąd, przyniesiony przez hordy tatarskie. Zarażali się nim osadnicy z Niemiec, skąd chorobę przywieźli krzyżowcy. Istnieje powszechne przekonanie, że prawie wszystkie epidemie skończyły się na początku XX wieku, ale nie jest to prawdą. Polska (a w szczególności Kraków) musiała przetrwać jeszcze kilka fal różnych epidemii w ubiegłym wieku, o których z jakiegoś powodu rzadko wspominają historycy, pisze ikrakow.net.

Uderzenia hiszpańskiej grypy

Choroba ta przetoczyła się przez Europę w 1918 roku. Nie wiadomo, gdzie pojawiła się po raz pierwszy, ale Hiszpania była pierwszym krajem, który ogłosił epidemię. Dlatego nazwa „hiszpańska grypa” jest czysto przypadkowa, chociaż jest historycznie odnotowana. Naukowcy sugerują, że rozprzestrzenianie się wirusa rozpoczęło się w Kansas, a amerykańscy żołnierze przywieźli go do Europy. W latach 1918-1919 na grypę hiszpankę zachorowało 550 milionów ludzi na całym świecie, a około 100 milionów z nich nie przeżyło. Pierwsze przypadki zachorowań wśród Polaków odnotowano w Krakowie we wrześniu 1918 roku, a w październiku choroba rozprzestrzeniła się na Warszawę. Dwa tygodnie później epidemia ogarnęła cały kraj.

Warto wspomnieć, że już w 1917 roku w Krakowie wybuchły epidemie cholery, czerwonki, szkarlatyny i duru brzusznego. Władze miasta starały się podjąć działania zaradcze. Na ulicy Prądnickiej zainstalowano miejski punkt sanitarny, w którym znajdował się szpital epidemiczny, laboratorium bakteriologiczne i sprzęt dezynfekcyjny. Kwarantannę przeprowadzono w specjalnie wybudowanych barakach na dworcu towarowym. Nie były one jednak w stanie oprzeć się tak potężnej fali, jaką była grypa hiszpanka.

Pod koniec września 1918 r. krakowskie gazety codzienne donosiły, że grypa dotykała kilkuset mieszkańców tygodniowo. Grypa często przeradzała się w zapalenie płuc i prowadziła do śmierci; między 20 a 28 września 1918 r. zmarło ponad 20 osób. Lekarze zauważyli, że choroba dotykała głównie osoby w wieku od 20 do 40 lat, ale nie potrafili wyjaśnić tego faktu. Naukowcy nigdy nie byli w stanie określić dokładnej liczby osób, które zmarły na hiszpankę w Krakowie, mowa była jednak o tysiącach zarażonych. Tylko dzięki poświęceniu lekarzy, profilaktyce i szczepieniom udało się powstrzymać straszliwą epidemię w mieście.

Dżuma weneryczna XX wieku

Tak wówczas nazywano epidemie chorób wenerycznych. Odnotowywano głównie przypadki kiły, ale badacze są pewni, że były to różne choroby, które po prostu dopasowywano do diagnozy znanej wszystkim lekarzom. Jako pierwsi z niebezpieczeństwa takich chorób zdali sobie sprawę lekarze niemieccy. Nie bez powodu podczas pierwszej wojny światowej niemiecki sztab generalny uważał prezerwatywy za sprzęt nie mniej ważny niż broń. Dlatego też starano się zapewnić je żołnierzom i oficerom, ponieważ w terenie istniało wiele polowych domów publicznych. Jednak nie wszyscy dowódcy armii wybrali takie stanowisko, a przynajmniej generałowie polskiej armii zignorowali tę kwestię.

Być może szkoda im było pieniędzy, bo w tamtych czasach 12 prezerwatyw kosztowało 6 koron. Dlatego u wielu żołnierzy krakowskiego garnizonu zdiagnozowano choroby weneryczne, a w 1914 r. było ich około 12 000. Gwałtowny wzrost zachorowań odnotowano w latach 1916-1917, kiedy to Szpital św. Łazarza w Krakowie przyjmował takich pacjentów. Jak wynika z zachowanych protokołów V oddziału tej placówki medycznej, około 80% pacjentów stanowiły kobiety z domów publicznych. Jeden z takich domów musiał zostać zamknięty, ponieważ wszystkie jego mieszkanki były chore.

Epidemie z czasów PRL-u

Wydawać by się mogło, że w połowie ubiegłego wieku w kraju było wystarczająco dużo szczepionek, placówek medycznych i lekarzy, by uniknąć epidemii. A jednak się zdarzały. Po II wojnie światowej tyfus, ostre infekcje jelitowe i choroby weneryczne zaczęły kosić Polaków. W radzieckiej gazecie Izwiestia z września 1946 r. znajduje się artykuł o lądowaniu radzieckich lekarzy w Polsce. Przebadali oni 756 polskich wsi i miasteczek, sprawdzając ponad 250 000 mieszkańców. Dzięki szybkiej interwencji specjalistów udało się zapobiec epidemii, przy niewielkiej liczbie ofiar wśród chorych.

Podstępne polio

W 1947 roku w Krakowie wybuchła epidemia polio, choroby dotykającej małe dzieci. Fala zachorowań rosła, a w 1951 r. przerodziła się w epidemię: w Polsce odnotowano 3000 przypadków, z czego 252 były śmiertelne. Często zaniedbana choroba prowadziła do paraliżu, a niektóre dzieci stawały się niepełnosprawne. W Polsce na paralityczne polio zachorowało od 20 000 do 25 000 osób.

Epidemia została przezwyciężona po interwencji dużych zespołów medycznych i masowych szczepieniach mieszkańców Polski, a w szczególności Krakowa. Warto zauważyć, że szczepionka została wynaleziona przez polskiego wirusologa Hilarego Koprowskiego, który w tym czasie pracował w Ameryce. Pod koniec lat 50. pojawiły się bardziej zaawansowane szczepionki.

Nagła epidemia tyfusu

Wydawałoby się, że choroba ta została już pokonana, ale w połowie XX wieku pojawiła się ponownie. Polscy lekarze odnotowali wybuch epidemii na początku czerwca 1957 roku, kiedy upały w Krakowie osiągnęły 28 stopni. Pierwsze przypadki wykryto w budynkach Akademii Sztuk Pięknych przy ówczesnej ulicy Dzierżyńskiego (obecnie Leja). Artysta i scenograf Kazimierz Wiśniak, który studiował wówczas na Akademii, wspominał, że karetka pogotowia jeździła bez przerwy i nie było dnia bez nowych ofiar zakażenia. Ludzie stawiali przy drzwiach miski ze środkiem dezynfekującym, opatrywano też wszystkie okna i ściany sklepów.

Dzięki wspólnym wysiłkom personelu medycznego pokonanie choroby zajęło 3 tygodnie. Zarażonych zostało 110 osób, głównie mieszkańców krakowskiego kampusu akademickiego. Władze miasta natychmiast ogłosiły powszechne obowiązkowe szczepienia dla wszystkich mieszkańców w wieku od 5 do 60 lat. Wiele osób zostało poddanych kwarantannie. Podjęte działania pomogły zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii.

Najgorsza epidemia pod koniec XX wieku

Była to trzecia mutacja grypy Hongkong, która mocno uderzyła w świat. Warto wspomnieć, że niedługo wcześniej Polskę nawiedziła ciężka epidemia innej grypy, azjatyckiego wirusa A2 Hongkong 68. Miało to miejsce w styczniu 1969 roku, a w Krakowie rejestrowano od 2 000 do 10 000 przypadków dziennie. Wirusem zaraziło się ponad 100 000 mieszkańców Krakowa. Lekarze wspominali o zgonach, ponieważ grypa powodowała bardzo wysoką temperaturę, którą nie wszyscy pacjenci byli w stanie wytrzymać. Nie były one jednak oficjalnie zgłaszane, aby nie wywoływać paniki wśród ludności. Chorobę udało się zwalczyć.

Jednak w połowie listopada 1971 r. Kraków nawiedziła bardziej podstępna epidemia grypy Hongkong. Liczba zarażonych przekroczyła 170 tysięcy, a oficjalne statystyki nie uwzględniały w tej liczbie zgonów. Z chorobą walczono na całym świecie, więc opracowano szczepionkę. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na grypę Hongkong zmarło około miliona osób na całym świecie. Naukowcy nazwali epidemię z lat 1968-1970 trzecią pandemią stulecia, pierwszą była grypa hiszpanka, a drugą — grypa azjatycka.

Dopiero w 2003 roku naukowcy upublicznili fakt, że szczepionka przeciwko grypie Hongkong została stworzona we wrześniu 1968 roku, jednak z jakiegoś powodu szczep wirusa odpowiedzialny za chorobę nie został uwzględniony w corocznej szczepionce przeciw grypie oferowanej ludziom w tym czasie. Dlatego infekcja powróciła w kolejnych latach i dotknęła większą liczbę osób. Naukowcy sugerują, że lekarze i władze nie głosili korzyści płynących ze szczepień i nie nalegali na szczepienia. Na tragiczne konsekwencje nie trzeba było długo czekać. Wydarzenia te stały się lekcją dla świata i przynajmniej w przypadku koronawirusa rola ratujących życie szczepień była dyskutowana w różnych krajach jednocześnie, dzięki czemu udało się powstrzymać straszliwą falę epidemii w XXI wieku.

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.