W Krakowie jest miejsce, którego niezwykła historia nie zaczęła się na eleganckiej scenie ani w gotowym lokalu. Dosłownie wykopano ją spod hałd węgla i śmieci. Wiosną 1956 roku grupa młodych ludzi otrzymała piwnicę w Pałacu Pod Baranami – zabytkowej kamienicy przy krakowskim Rynku Głównym. Szukali własnego kąta do spotkań, dyskusji i twórczych działań, informuje ikrakow.net.
Nikt wtedy nie przypuszczał, że sława tego miejsca przetrwa samych założycieli. Była tylko pusta przestrzeń i ogromna pasja studentów, którzy chcieli stworzyć coś absolutnie wyjątkowego. Tak narodziła się legenda – krakowska „Piwnica pod Baranami”, czyli kabaret, który stał się artystycznym domem dla wybitnych poetów, malarzy, pieśniarzy i tancerzy.
Piwnica, w której narodziła się legenda

Wiosną 1956 roku krakowska młodzież rozglądała się za miejscem na autorskie spotkania kulturalne. Krakowski Ośrodek Kultury oddał im do dyspozycji podziemia Pałacu Pod Baranami. Zamiast urządzonego lokalu studenci zastali mroczny, zaniedbany loch, co jednak wcale nie ostudziło ich zapału.
Wśród ówczesnych liderów i inicjatorów znaleźli się:
- Piotr Skrzynecki;
- Kika Lelicińska;
- Joanna Olczak;
- Barbara Nawratowicz;
- Bronisław Chromy;
- Krzysztof Penderecki.
Młodzi twórcy sami wynosili kosze gruzu, burzyli prowizoryczne ścianki i pracowali przy świecach. Za scenę posłużyły cokoły, na których wcześniej stały popiersia komunistycznych dygnitarzy. Tak oto surowa piwnica przeobraziła się w scenę dla przyszłych spektakli.
Jak klub dyskusyjny stał się kabaretem?
Początkowo Piwnica pod Baranami przypominała raczej klub dyskusyjny niż teatr. Rozmawiano o literaturze, kinie i sztuce, a swobodnej atmosferze sprzyjała działająca nieopodal tawerna. Klubowiczom sprzedawano tanie wino, nierzadko nawet „na zeszyt”. Fundusze na adaptację wnętrz szybko się jednak skończyły. Do problemów finansowych doszły różnice zdań – część bywalców oczekiwała zupełnie nowej formuły.
Główny animator, Piotr Skrzynecki, z uporem dążył do stworzenia kabaretu. Doprowadziło to do konfliktu z zarządem i jego czasowego wykluczenia. Pomysł jednak nie upadł – podchwycili go zaprzyjaźnieni aktorzy. Skrzynecki wkrótce powrócił i wspólnymi siłami zorganizowano premierowy wieczór. Paliły się świece, grzano tanie wino, Ryszard Fischbach grał na gitarze, a tancerka Wanda Szczuka zaprezentowała „Taniec Północny”. Choć zdania były podzielone, maszyna ruszyła.
Kreowanie piwnicznego świata

Z czasem Piotr Skrzynecki stał się postacią, bez której nikt nie wyobrażał sobie Piwnicy. Witał gości, zapowiadał artystów i z wrodzoną lekkością modyfikował scenariusz w trakcie występu, gdy tylko czuł taką potrzebę. Szybko stał się legendą krakowskich ulic: przechodnie kłaniali mu się z daleka, pytając o najnowsze premiery.
U jego boku niestrudzenie pracowała Janina Garycka, mózg literacki całego przedsięwzięcia. Przeszukiwała biblioteki, archiwa i antykwariaty, wyławiając teksty, które potem stawały się kanwą piwnicznych programów. Jej mieszkanie na placu Na Groblach, dzielone ze Skrzyneckim, stało się prawdziwym sercem i kuźnią repertuaru kabaretu.
Do programów Garycka wybierała:
- poezję – wiersze znakomicie brzmiące ze sceny;
- hasła encyklopedyczne – zaskakujące ciekawostki wplatane w narrację;
- kurioza prasowe – autentyczne doniesienia gazetowe w nowym, satyrycznym ujęciu;
- zapomnianą literaturę – perełki dawnej prozy ocalone od zapomnienia.
To właśnie połączenie powagi, absurdu i wyrafinowanego dowcipu nadało Piwnicy niepowtarzalny styl. Skrzynecki hipnotyzował publiczność, Garycka dbała o jakość słowa, a ich sceniczna intuicja pozwalała na płynne improwizacje – całkowicie niewidoczne dla widzów.
Artyści, którzy stworzyli brzmienie Piwnicy

W latach 60. i 70. XX wieku w podziemiach Pałacu Pod Baranami debiutowały dziesiątki wybitnych indywidualności ze świata muzyki, teatru, literatury i sztuk wizualnych. Piwnica otwierała przed nimi drzwi do wielkiej kariery.
Do grona legend Piwnicy należeli m.in.:
- Ewa Demarczyk – pieśniarka i absolutna ikona sceny piwnicznej;
- Zygmunt Konieczny – wybitny kompozytor, twórca muzyki do jej niezapomnianych utworów;
- Wiesław Dymny – wszechstronny pisarz, aktor, satyryk, poeta i plastyk;
- Jan Kanty Pawluśkiewicz – ceniony kompozytor i muzyk;
- Grzegorz Turnau – wokalista, kompozytor i autor tekstów;
- Jacek Wójcicki – charyzmatyczny aktor i śpiewak.
W piwnicznych murach regularnie organizowano wystawy plastyczne – swoje dzieła prezentowali m.in. Kazimierz Wiśniak czy Krystyna Zachwatowicz. Jednym z najgłośniejszych punktów programu stał się odczyt eseju Leszka Kołakowskiego „Czym jest socjalizm?”, zatrzymanego przez cenzurę. W ten sposób ostatecznie zatarła się granica między kabaretem, wieczorem poetyckim a galerią sztuki.
„Czarne anioły” i sztuka na przekór cenzurze

Na początku lat 60. Ewa Demarczyk wychodziła na scenę z „Czarnymi aniołami”, przekształcając każdy utwór w porywający monodram muzyczny. Muzykę skomponował Zygmunt Konieczny, a ich współpraca dała początek polskiej piosence literackiej na najwyższym poziomie. Obok „Aniołów” pojawiły się takie arcydzieła, jak „Grande Valse Brillante” czy „Karuzela z madonnami”, które na zawsze zredefiniowały standardy scenicznego wykonawstwa.
Dla komunistycznych władz taka twórczość była solą w oku, ponieważ piwniczanie:
- nie zamierzali naginać tekstów do wymagań cenzury;
- ośmieszali system za pomocą absurdu, groteski i inteligentnej metafory.
Władze wielokrotnie zawieszały działalność lokalu. Artyści jednak niezmiennie wracali, walczyli o pozwolenia i przygotowywali nowe programy. Piwnica zyskała sławę miejsca, w którym reżimowe bariery przełamywano nie tyle bezpośrednim protestem, ile wysublimowaną sztuką. Sam styl bycia i ekspresji scenicznej stanowił akt wolności. Nie trzeba było wygłaszać politycznych manifestów – aluzje i groteska mówiły same za siebie. Najtrafniej ujął to sam Piotr Skrzynecki, nazywając Piwnicę „wyspą w morzu okrucieństwa, szarości, głupstwa, łajdactwa, cynizmu i nietolerancji”.
Gdy Piwnica wyszła na ulice Krakowa
Skrzynecki pragnął, by piwniczną magią żył cały Kraków. Negocjował z urzędnikami, mobilizował artystów i wyszukiwał niezwykłe plenery. Dzięki jego energii ulice, place, dziedzińce zamkowe i zabytkowe gmachy stały się wielką sceną teatralną.
Do najsłynniejszych plenerowych widowisk Piwnicy należały:
- wielki bal na Zamku Królewskim w Niepołomicach z okazji 20-lecia Piwnicy (1976 r.);
- historyczna rekonstrukcja wjazdu księcia Józefa Poniatowskiego do Krakowa (1980 r.);
- spektakularny bal w Sukiennicach;
- Noc Paryska na ulicy Floriańskiej (1990 r.).
W ten sposób Piwnica pod Baranami kształtowała wrażliwość mieszkańców. Miasto na kilka godzin zamieniało się w tętniącą życiem scenografię – książęce orszaki przemierzały Rynek, a renesansowe sale rozbrzmiewały muzyką. Artyści nie czekali na widzów pod ziemią, lecz wychodzili im naprzeciw. Krakowianie z ogromnym entuzjazmem angażowali się w te święta sztuki.
Dlaczego legenda przetrwała Skrzyneckiego?

Kiedy w 1997 roku odszedł Piotr Skrzynecki, wielu obawiało się, że to bezpowrotny koniec kabaretu. Stało się jednak inaczej. Marek Pacuła podjął się kontynuacji dzieła, a na scenie pojawiły się nowe pokolenia artystów. Piwnica miała już wypracowany niepowtarzalny etos – pozostała miejscem, gdzie wciąż harmonijnie łączą się muzyka, teatr, satyra, poezja i miejski styl życia.
To właśnie sprawiło, że Piwnica pod Baranami stała się trwałym filarem krakowskiej bohemy. Jej fenomen nie opierał się na jednym człowieku, lecz na otwartości na nowe osobowości, teksty i idee. Legendarna piwnica przetrwała swoich założycieli i otworzyła zupełnie nowy rozdział w historii.
Na czym polega fenomen Piwnicy pod Baranami?

O Piwnicy pod Baranami powstawały książki i filmy dokumentalne, a związani z nią artyści nieustannie powracają do tych wspomnień w swoich autobiografiach. Choćby Leszek Długosz, związany ze sceną przez lata, poświęcił jej dwie obszerne publikacje. Pamięć o tym miejscu pozostaje żywa i stale inspiruje.
W latach 20. XXI wieku w Piwnicy wciąż odbywają się koncerty i recitale, a turyści z całego świata marzą, by poczuć ten unikalny klimat. Fenomen Piwnicy pod Baranami tkwi w tym, że stała się ona nierozerwalną częścią tożsamości Krakowa – jego artystycznej duszy, bohemy i bogatej historii kultury.